Dni Skoczowa
PL | DE | EN

„Wyjęte z szuflady” Jana Krużołka

2012-02-22

Jan Krużołek,  urodzony  w Wiślicy i tam mieszkający skoczowski radny,  wystąpił  w niedzielny wieczór (19.lutego) w sali widowiskowej „Pod Pegazem” w autorskim programie „Wyjęte z szuflady”. Były to jego rymowane i muzyczne zwierzenia, na wesoło i poważnie. Jak się okazało, Jan Krużołek ma spory talent estradowy. Śpiewając i recytując swoje przelane na papier myśli, przez dwie godziny bawił sporą publiczność.

Pisać zaczął,  jak podkreślał, od czasu gdy posiadł tę umiejętność. Jego „wyjęte z szuflady” zapiski były w większości wesołe, podszyte humorem, ale nie brakowało też poważnych.

Spotkanie z Janem Krużołkiem, utrzymane było w  klubowej atmosferze, przy kawie.  Prowadził je, w formie rozmowy, Robert Orawski dyrektor MCK Integrator.   

Pierwszym wielkim przeżyciem dla Jana Krużołka było pójście do szkoły. Musiał opuścić swoją Wiślicę i pójść do miasta. Swoje przeżycia z tym związane przelał po jakimś czasie na papier w formie wiersza, który zaczyna się słowami: „Zastukała dziś do mego okna pszczoła i  zapytała/-komu potrzebna jest szkoła? (…), a kończy tak: (…) „No cóż pszczółko, udowodniłem ci niezbicie, że szkoła jest dla nauczycieli a dla uczniów to - ciężkie życie”.

Jan Krużołek śpiewał o tym jak wybierał dyscyplinę sportu, którą chciał uprawiać, podsumowując: „Kiedy o sporcie tylko wspomnę, już jestem zmęczony!”

Na gitarze zaczął grać w wojsku. Musiał zastępować muzyka, który był rozrabiaką i często przesiadywał w areszcie.

Kiedy próbowano zrezygnować w Skoczowie z „wodzenia Judosza”, Jan Krużołek napisał w tej sprawie protest song: „Hej zostawcie nom Judosza we Skoczowie/Niech tu pozostanie między nami/Bo nom Judosz przypomina, że już wiosna a nie zima”.

O czasach gdy był sołtysem Wiślicy (1990-1994),  opowiedział w piosence „Marzenia sołtysa”. Zapowiedział ją tak: - Nie będę godoł, tylko zaśpiewom, bo się zacinom jak stary rkm.

Jan Kurżołek jest skoczowskim radnym. W poprzedniej kadencji był przewodniczącym Rady Miejskiej. O sprawowaniu władzy, na różnych szczeblach napisał tak: „Śpiewam, nucę, opisuję, jak to ukochana władza z ludem współpracuje”.

Bardzo wzruszający był utwór „Zażalenie do Pana Boga”. To jeden z tych, o których mówił, że są poważne.

W repertuarze Jan Krużołka jest też piosenka „W Skoczowie o mój Boże”. Śpiewa w niej, że „Skoczów chociaż nie duży, to fajne miasto”.

Krużołek wyznał publiczności, że przez ponad 20 lat „grał do kotleta”. Wraz z kolegą Zenonem Czyżem mieli zespół. O koledze mówił tak: - Zenek mi uzmysłowił, że do gitary jest więcej chwytów niż tylko c-dur”.

Wielkim hobby Jan Krużołka jest rusznikarstwo. Bronią zajmował się przez ponad 20 lat w wojsku. Był żołnierzem WOP, a później Straży Granicznej, w stopniu starszego chorążego sztabowego. Żonę poznał w czasie służby w Chełmie Lubelskim.

Swój  występ „Pod Pegazem” Jan Krużołek zakończył słowami: - W końcu udało mi się zaśpiewać na tej scenie. Podziękował także publiczności, a szczególnie tej jej części, która przejechała aby go posłuchać 500 km.

O tym że wieczór „Pod Pegazem” był bardzo udany  świadczyły gromkie brawa publiczności, która w ten sposób dziękowała Janowi Krużołkowi za to, co „wyciągnął z szuflady”.

Organizatorem programu autorskiego „Wyjęte z szuflady” było Miejskie Centrum Kultury Integrator.



Dodał: RS